Polski Związek Wędkarski - Koło "Okoń"

Czy chciałbyś aby zawody były organizowane również w sobotę?



Statystyki

19.05.2019

Gości online: 3

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 347

Najnowszy użytkownik: Ramoss

Shoutbox

20.09.2015 19:31

Spławik w Boronowie 2015r.

No i  „usieklim  Bohuna” …          choć nie było przegranych a wygrani jesteśmy wszyscy.             Zawody spławikowe na przepięknym obiekcie w Boronowie już przeszły do historii.  Cała masa niespodzianek, potężnych wyników i  super dobrej zabawy w doborowym towarzystwie. Zamówiona pogoda spisała się na piątkę z plusem. Bajkowe humory od samego rana dopisywały wszystkim obecnym sympatykom wędkarstwa spławikowego. Boronów ze swoją uroczą wodą przywitał nas wszystkim co najlepsze. Każdy z zawodników złowił sporo dorodnych ryb. Prócz doskonałych wyników i pysznych kiełbasek z ogniska mieliśmy okazję wspólnie się pośmiać, pożartować i wymienić doświadczeniami. Taki urok miejsca i nastrój spotkałem po raz pierwszy i tylko w tym miejscu. Nie jestem osamotniony w tym stwierdzeniu. Stały bywalec zawodów od … lat Zbyszek Sobierajski stwierdził, że to jedna z najlepszych imprez wędkarskich w jego bogatej karierze wędkarza. Było wszystko co powinno być: super wyniki, doskonała pogoda, mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy w gronie przyjaciół i znajomych po kiju.  Jest tam na tyle miejsca żeby bezpiecznie „wyjeżdżać” tyczką  „czy rzucić spławikiem” ale na tyle kameralnie że odnosi się wrażenie „wspólnej biesiady”. Każdy jest doskonale widoczny i można swobodnie rozmawiać podczas zawodów. Co oczywiście było wykorzystywane przy „dopingowaniu” kolegów holujących dorodne karpie.  Nasz młody kolega Piotr „odwiedził” ze swoim karpiem kilka stanowisk by na sam koniec tuż przy brzegu oddać wolność zahaczonemu karpiowi ku uciesze i aplauzie starszych kolegów. Nikomu to nie przeszkadzało i był z tego niezły ubaw choć bez heppy andu. Ta zabawna sytuacja i kilka innych doskonale pokazuje jak wspaniałą, dojrzałą  jesteśmy drużyną.  Choć wynik jest ważny i każdy o niego walczy nie przesłania to nikomu horyzontu i nie zamyka na czubku własnego nosa.   Na odprawie „odliczyło” się aż 31 zawodników. Każdy przygotowany na to aby „dźwigać” nie tylko ciężkie, olbrzymie w olbrzymiej ilości ryby ale również słodki  „ciężar” zwycięstwa. Życie uczy nas jednak pokory a król jest tylko jeden. Dzisiejszym królem, zwycięzcą zawodów zaliczanych do  GP na wodach Boronowa jest Smolarski Marcin z imponującym wynikiem 8,300, drugi Kusal Teodor z wynikiem 7,147, a trzeci Maj Zdzisław z wynikiem 5,632. Wyniki mówią same za siebie. Aż 10 zawodników miało wynik powyżej 3kg (30%) startujących. Najczęściej do siatki wędkarzy trafiały Leszcze, widzieliśmy jeszcze Karpie, Okonie, Jaźe i Amura. Na uwagę zasługuje potężny Karp 3,6kg Piotra Trusewicza. W sumie złowiliśmy prawie 100kg ryb co daje średni wynik 3,3kg na zawodnika. Dziękuję wszystkim za miłe niedzielne przedpołudnie a w szczególności właścicielowi obiektu, organizatorom : Romkowi, Zbyszkowi, Łukaszowi hmmm oraz sędziemu głównemu zawodów :)  . No i rybkom które przepięknie współpracowały i w doskonałej formie trafiły z powrotem do wody. Życzę sobie i wszystkim tak wspaniałych chwil spędzonych nad wodą. No i wiemy kto robi kawę na Boh. Katynia hahaha.

P.S. (Zeb)

Trzeba wspomnieć o kilku holach, które tylko "podniosły ciśnienie" - Konrad Kokot miał na tyczce cztery karpie i po każdym twierdził, że "nie jest przygotowany na takie ryby" ?! Andrzej Smok nie dał rady wyjąć trzech osobników tego gatunku, mnie poszły dwa z przyponami. Po każdym zacięciu dużej ryby następował "olbrzymi doping" kolegów, którzy na kameralnym łowisku "modlili się głośno o powodzenie akcji", a kończące "łączymy sie w bólu" - rozbrajało wszystkich. Karpie wygrały także pojedynki z Grzesiem Rogozą, Robertem Miniszewskim, Mirkiem Mielczarkiem... O mało nie spadłem ze stołka po okrzyku Adama Gajowca - "zostaw moją gumę...". Piotruś Trusewicz zaciął swego karpia ok 10 minut przed końcem zawodów - jakie wtedy miał dorady !?!?!? "nie zdąży", "pospiesz się", "co się z nim tak pi.....sz", "na klatę go", "sędzia - koniec zawodów"... Ciekawe zdanie usłyszałem od mistrza, (Paweł Ciastek przygotowuje zanętę dla trójki swej rodziny) - "Marcin musiał coś dosypać..?!"

Tak jak wspomniał Sławek, to były jedne z najwspanialszych zawodów w jakich uczestniczyłem - a w "paru" już brałem udział ! Wielkie dzięki dla wszystkich uczestników wspaniałej rywalizacji.

Slawekk

Komentarze: 0